Dlaczego nerwica to nie choroba – tylko sygnał od Twojego organizmu?

Na prawdę wielu ludzi żyje w przekonaniu, że  nerwica to choroba psychiczna, coś czego należy się wstydzić i co często staje się powodem napiętnowania. Większość osób, które nigdy nie doświadczyły zaburzenia lękowego, nawet nie potrafi sobie wyobrazić, przez co przechodzi człowiek dotknięty tym problemem. Celowo nie używam tutaj słowa „chory”, bo nerwica chorobą nie jest – choć potrafi być niezwykle uciążliwa, a w skrajnych przypadkach wręcz unieruchamiająca. Zdarza się, że lęk paniczny staje się tak silny, iż uniemożliwia normalne funkcjonowanie, a czasem nawet wyjście z domu.

Nerwica jest niczym innym, niż zaburzenie psychiczne, nad którym trzeba pracować – ciężko, cierpliwie i wytrwale. Na swojej drodze spotkałem się z wieloma teoriami dotyczącymi jej przyczyny, jednakże mimo wszystko jestem daleki od jej demonizowania. Zaburzenia lękowego absolutnie nie należy traktować, jak wroga. Owszem zaburzenie powoduje ogromny dyskomfort, czy cierpienie – aczkolwiek często jest początkiem przemiany i naprowadza na właściwy tor życia. Można ją przyrównać do sygnału alarmowego – lub dla zmotoryzowanych lampki kontrolnej „check engine”. Informuje o tym, że od dawna coś może nie grać w życiu, emocjach lub ciele. Być może daje znać także o nierównowadze w organizmie. Lęk jest także nierzadko wywołany zbytnim „patrzeniem w przyszłość”, zamartwianiem się i nadmiernym myśleniem o tym, co się może wydarzyć. Jednakże nigdy nie jesteśmy pewni, ani nie możemy tego przewidzieć – mimo wszystko przeładowany mózg tworzy różne negatywne scenariusze. Lęk i strach są naturalnymi emocjami – nie możemy się ich pozbyć, gdyż są niezwykle potrzebne do co dziennej egzystencji. Jednakże możemy modulować je tak, aby występowały tylko w sytuacjach niezbędnych do naszego przeżycia. Wyobraźmy sobie, co by było gdybyśmy nie odczuwali strachu idąc np. ciemną uliczką w nocy i widząc zbirów idących prosto na nas.

Twoje Ciało nie działa przeciw Tobie.

Warto zrozumieć, że mózg nie odróżnia tego co się dzieje naprawdę, od wyobrażeń. Dla niego wszystkie myśli i odczucia są rzeczywistością. Kiedy więc wyobrażamy sobie zagrożenie, katastrofę, niepowodzenie lub trudną sytuację – aktywują się dokładnie te same obszary w mózgu, kiedy jest realne zagrożenie. To między innymi ciało migdałowate (swoiste centrum lęku) oraz podwzgórze – wysyła sygnał do układu nerwowego: „uwaga, niebezpieczeństwo!”. Później następuje reakcja działa i pojawia się napięcie, często atak paniki. Działamy w trybie przetrwania. Taka reakcja organizmu w przeszłości ratowała naszym przodkom życie – wyobraźmy sobie, co by było, gdyby bagatelizowali widok dzikiego zwierzęcia i nie próbowali uciekać, albo walczyć. Z dużym prawdopodobieństwem by wyginęli. Zupełnie inaczej jest w dzisiejszych czasach – zamiast lwa i tygrysa, natłok informacji i myśli. Żyjemy w ciągłym pośpiechu i gonitwie – dodatkowo nosimy w sobie duży bagaż emocjonalny, jak m.in. nieprzepracowane negatywne wydarzenia. Przeładowany organizm w końcu reaguje – pojawia się zaburzenie lękowe.

Większość ludzi popełnia jeden kardynalny błąd: walczy z nerwicą. Zamiast chociaż spróbować zrozumieć co chce przekazać im ciało, wolą je uciszać (nierzadko nieskutecznie). Jednakże nie przynosi to zamierzonego celu. Błędne koło lęku zaczyna się nakręcać, pojawia się coraz więcej objawów – efektem czego może być całkowite unieruchomienie w domu lub rezygnacja z życia publicznego. Prawdziwe zdrowienie rozpoczyna się, gdy zaczynamy rozumieć nasze objawy. Kiedy nasza psychika i ciało traktowane są, jak sprzymierzeniec, a nie przeciwnik.

Niezwykle ważnym jest zrozumienie własnego organizmu. Ten proces możemy zainicjować najzwyklej w świecie starannym słuchaniem tego, co chce nam przekazać.

Jak to zrozumieć?

Musimy zatrzymać się, chociażby na chwilę. Nie uciekać przed napięciem, pozwolić mu być w nas. Każdy ma prawo do słabości, nikt nie jest idealny. Lęk należy zaakceptować – wtedy zacznie zanikać. To tak, jak w przypadku lotu samolotem. Na początku jesteśmy sparaliżowani, a po kilku razach boimy się już coraz mniej.

Co dalej?

Trzeba sobie zadać pytania czego w życiu jest za dużo, a czego za mało. Czego tak naprawdę potrzebujemy? Może w życiu nie robimy tego, co lubimy albo tego do czego jesteśmy stworzeni. Może w naszym życiu nie ma miejsca na przyjemności, albo najzwyczajniej w świecie nie potrafimy odpoczywać (nauka tego jest niezbędna). Istnieje wiele technik relaksacji, z których możemy skorzystać. Szczególnie polecam świadome oddychanie (np. sposobem 4-7-8). Musimy również zadbać o swoje ciało – dobry sen, ruch fizyczny i jedzenie – i to nie banały.

Pamiętaj, że nerwica to nie wyrok. To nie jest coś, z czym związujemy się do końca życia. To bardzo trudny etap w życiu, ale jeżeli dobrze to rozegrać przyniesie niezwykłe korzyści i przemianę w życiu. Wszystko w życiu jest po coś – także nerwica – chociaż może wydawać się to absurdem.

JAK WYJŚĆ Z NERWICY LĘKOWEJ?

Więcej dowiesz się korzystając z Sekretu Nerwicy

Ksiazki mockup i gratisy