Jak przestać się nakręcać? Lęk przed lękiem i błędne koło nerwicy
Każdy, kto doświadczył nerwicy lękowej doskonale zna moment, w którym lęk i niepokój pojawia się bez racjonalnej przyczyny i to w najmniej oczekiwanym momencie. Tego nieprzyjemnego uczucia chcemy pozbyć się za wszelką cenę. Natłok myśli wywołuje reakcje ciała – serce przyśpiesza, nie można złapać tchu, nierzadko występuje wrażenie omdlenia i odrealnienia. Rozpoczyna się proces analizy objawów, co jeszcze bardziej je potęguje często do niebotycznych rozmiarów. Taki stan nazywamy atakiem paniki, jednakże jak wszystko i on kiedyś mija. W związku z tym, iż jest to bardzo nieprzyjemne uczucie, zaczynają pojawiać się obawy przed jego ponownym wystąpieniem (co można nazwać „lękiem przed lękiem”). Plastyczny mózg bardzo szybko uczy się reagować lękiem, na samą myśl o nim. Wtedy też nawet drobne sygnały płynące z ciała mogą uruchomić panikę. Działa to jak spirala, która sama się nakręca karmiona naszymi obawami. Można ją zobrazować w prosty sposób: Wszystko rozpoczyna się od myśli, która wywołuje bodziec w ciele. Następnie pojawia się analiza objawów. To wywołuje kolejny bodziec lub jego wzmocnienie. Mózg znajduje potwierdzenie, że dzieje się coś złego – uruchomiona zostaje reakcja „walcz albo uciekaj”. Wydzielane są wtedy adrenalina i kortyzol. Jest to swoisty biologiczny system przetrwania. Niestety w nerwicy lękowej ciało nie otrzymuje sygnału, że zagrożenie minęło. Pozostaje więc w stanie pobudzenia, w związku z czym nawet zwykłe zmęczenie, ból brzucha czy zawroty głowy uruchamiają ten sam alarm. Z czasem ta nadwrażliwość może stać się codziennością (już po przebudzeniu pojawia się napięcie). Najgorszym, co można zrobić to szukanie swoich objawów w popularnych wyszukiwarkach, gdzie wyniki mogą wskazywać na ciężkie, nieuleczalne choroby – co niekoniecznie pokrywa się z rzeczywistością. Lęk przed lękiem – jedno z najtrudniejszych doświadczeń w nerwicy. Nie boimy się już konkretnych rzeczy, tylko samego strachu. Pojawia się natrętne myśli np. :„a co jeśli znowu dostanę ataku”, „nie mogę iść do sklepu, bo znów mnie złapie”. To klasyczny przykład warunkowania emocjonalnego. Mózg zapamiętał, że w określonych sytuacjach pojawił się silny lęk, więc teraz motywowany chęcią „ochrony” – uruchamia fałszywy alarm wcześniej. Zaczyna się tworzyć strategia unikania – przestajemy wykonywać czynności, podczas których może wystąpić atak paniki (zdarza się, że unieruchamia w domu, gdyż lęk paniczny jest na tyle silny, że nie pozwala na normalne funkcjonowanie). Jest to typowy nawykowy mechanizm, który można przeprogramować. Jednakże drogą do tego jest przede wszystkim akceptacja, zrozumienie i ekspozycja na lęk. Zamiast analizować, dlaczego to się znowu dzieje, spróbuj po prostu to zauważyć. Lęk to naturalna emocja, która pojawia się i znika. Nie można traktować jej, jak wroga. Kiedy ją obserwujesz bez oceny, tracisz z nią kontakt emocjonalny – a tym samym, przestajesz ją wzmacniać. Dzięki eksponowaniu się na różne stresogenne dla nas sytuacje wysyłamy sygnał do mózgu, że żadnego zagrożenia nie ma. Dzięki czemu lęk powoli wygasa.
