ATAK PANIKI – CZYM JEST I JAK SOBIE Z TYM PORADZIĆ?
Rozumiem doskonale, jak bardzo traumatycznymi i ciężkimi doświadczeniami są ataki paniki. Wiem, przez jakie piekło teraz przechodzisz. Sam cierpiałem na nie przez wiele lat i doskwierały mi w najbardziej nieprzewidywalnych momentach mojego życia -przynajmniej tak, mi się wtedy wydawało. U mnie każdy atak zaczynał się uczuciem przenikliwego zimna (nawet w lato, gdy było +30 stopni), później serce kołatało, obraz się trząsł, traciłem równowagę i widziałem podwójnie. Miałem wrażenie, że za chwilę umrę na zawał i oszaleję zarazem. W głowie szalały negatywne myśli. Nogi były jak z waty. Taki stan trwał nawet i kilka godzin. Zacząłem bać się wychodzić z domu, cały czas czekając na najgorsze. Jako dorosły, dosyć tęgi facet – byłem bezbronny jak małe dziecko. Rezygnowałem ze wszystkiego, tracą wiele w swoim życiu. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy zrozumiałem, że od ataków paniki się nie umiera, że z moim organizmem jest wszystko w porządku. To „tylko” przemęczony układ nerwowy w trybie przetrwania („walcz albo uciekaj”) daje o sobie znać. Długo pracowałem nad ujarzmieniem tego lęku, a najtrudniejszym było przestać bać się kolejnego ataku (występował u mnie tak samo jak u większości nerwicowców tzw. „Lęk przed lękiem”). Dużo ludzi, którzy pisali do mnie i prosili o pomoc na Facebooku oraz mailowo zadawało mi pytania, jak sobie konkretnie poradzić z nadchodzącym atakiem paniki – dlatego postanowiłem napisać ten mini poradnik. Napiszę Ci teraz w kilku krokach, co konkretnie możesz zrobić, gdy będziesz czuć, że „najgorsze” się zbliża. Zwróć uwagę, że atak paniki zaczyna się od myśli. Na początku swojej drogi pewnie, jeszcze nie umiesz jej rozpoznać, czy wychwycić. Długofalowo bardzo ważnym jest poznanie, jaka myśl czy sytuacja wywołuje lęk, co jest jej przyczyną. Wszystko zaczyna się w naszym mózgu. Odebrany przez ciało bodziec trafia w pierwszej kolejności do wzgórza, które wysyła sygnał dwiema ścieżkami:
- Szybką i prymitywną do ciała migdałowatowego, które analizuje bodźce płynące z otoczenia. U osób z nerwicą lękową wykazuje nadmierny poziom
pobudzenia – często dostrzegając zagrożenie tam, gdzie go nie ma. Jest niezwykle czułe i bardzo szybko reaguje zanim jeszcze będziemy w stanie przeanalizować daną sytuację. To tutaj zapada decyzja o walce lub ucieczce – mechanizmie, który przez wieki chronił naszych przodków przed zagładą. Organizm musi natychmiast odpowiedzieć na zagrożenie – niezależnie od tego, czy jest to atakujący niedźwiedź, czy jedynie błędnie
zinterpretowana myśl. Proces ten zachodzi na poziomie podświadomości i nie mamy nad nim kontroli. Wolniejszą drogą do kory przedczołowej – która jest odpowiedzialna za racjonalną analizę sytuacji. To tutaj oceniamy świadomie, czy zagrożenie faktycznie istnieje. Jednak w sytuacji zagrożenia informacja najszybciej biegnie pierwszą ścieżką – do ciała migdałowatego, które natychmiast wysyła sygnał do podwzgórza. To ono
działa jak centrum dowodzenia, uruchamiając reakcję obronną organizmu. W odpowiedzi na przewidywane zagrożenie podwzgórze aktywuje układ współczulny, część autonomicznego układu nerwowego odpowiedzialną za reakcję na stres. Następuje wyrzut hormonów: adrenaliny, noradrenaliny i kortyzolu. Organizm przechodzi w tryb przetrwania – pojawia się reakcja „uciekaj albo walcz”: - Serce przyspiesza,
- Mięśnie napinają się,
- Krew kierowana jest priorytetowo do mózgu, serca i mięśni,
- Oddech staje się płytszy i szybszy,
- Układ trawienny spowalnia (ponieważ nie jest w danym momencie potrzebny- priorytetem jest przetrwanie a nie jedzenie).
Często pojawiają się również duszności oraz katastroficzne myśli o zawale, udarze lub uduszeniu. Towarzyszyć temu mogą również irracjonalne obawy:
„Zaraz zwariuję, stracę kontrolę, zrobię coś głupiego i
trafię do szpitala psychiatrycznego”. Sam wielokrotnie doświadczałem tego uczucia – wydawało mi się, że lada moment stracę nad sobą panowanie i coś złego się wydarzy. Oczywiście, nic takiego nigdy się nie stało i nie ma ku temu żadnych podstaw.
W kolejnej fazie sygnał dociera do kory przedczołowej, gdzie odbywa się świadoma analiza sytuacji. W tym momencie powinniśmy dojść do logicznego wniosku, że zagrożenie nie istnieje, a reakcja „uciekaj albo walcz” powinna się wyciszyć, kończąc atak
paniki. Jednak osoba z nerwicą zaczyna intensywnie skupiać się na objawach fizycznych (np. przyspieszonym tętnie), co ponownie pobudza ciało migdałowate. W efekcie błędne koło się zamyka, a spirala lęku nakręca się coraz bardziej. Co istotne, nie musimy realnie
doświadczać zagrożenia, by nasz organizm na nie zareagował – wystarczy, że sobie je wyobrazimy. Mózg nie odróżnia fikcji od rzeczywistości. Badania z użyciem rezonansu magnetycznego pokazują, że gdy tylko wyobrażamy sobie stresującą sytuację, w mózgu
aktywują się te same obszary, co w przypadku rzeczywistego jej występowania. Jeśli zwizualizujemy sobie zagrożenie, nasze ciało odpowie na nie tak, jakby było prawdziwe. Siła myśli jest więc ogromna – to, o czym myślimy, kształtuje naszą rzeczywistość. To
zjawisko można również zaobserwować w efekcie nocebo – jeśli uwierzysz, że coś Ci zaszkodzi, Twój organizm może zacząć odczuwać negatywne skutki, nawet jeśli zagrożenie w rzeczywistości nie istnieje. Każda myśl jest impulsem elektrycznym, który
przebiegając przez neurony wzmacnia określone połączenia w mózgu. Przeprowadźmy więc eksperyment potwierdzający tą tezę. Jeśli panicznie boisz się latania, włącz filmik nagrany na pokładzie samolotu – zobacz, jak pasażerowie wchodzą, zajmują miejsca, a maszyna przygotowuje się do startu. Co czujesz? Przeszywający lęk, jakbyś naprawdę tam był. To właśnie fantazje lękowe, które skutecznie uniemożliwiają nam wykonywanie wielu codziennych czynności. Takie myśli często wynikają z negatywnego postrzegania siebie („ośmieszę się”, „nie uda mi się”) oraz z nadmiernego przewidywania zagrożenia („lepiej dmuchać na zimne”). Perfekcjonizm i przesadne poczucie odpowiedzialności
również mogą prowadzić do utrwalania się tych schematów lękowych. Aby przerwać to błędne koło, konieczna jest praca nad sobą – w szczególności stopniowa ekspozycja na lęk. Na szczęście, im częściej przełamujemy się i robimy rzeczy, których się boimy, tym
bardziej nasz lęk – często irracjonalny – słabnie. Traktując go jako naturalną reakcję organizmu i nie walcząc z nim, pozwalamy mu stopniowo wygasać.
Na szczęście są sposoby i techniki, dzięki którym szybko można poradzić sobie z atakiem paniki. Więcej przeczytasz w darmowym poradniku.
